Nasza piękna polska mowa

Język polski jest naprawdę piękny. Niestety przeciętnie nadaje się do zastosowań technicznych, ale jeśli chodzi o literaturę, czy bardziej ogólnie sztukę wyrażania myśli lub uczuć słowami, to nie znam lepszego. Jak pytam się rodaków, jaki język uważają za najpiękniejszy, niewielu odpowiada, że ich własny. Już prędzej francuski czy hiszpański. “Cudze chwalicie, swego nie znacie…” mówi stare przysłowie.

Jeżeli natomiast chodzi o polski — lub jeżeli ktoś zna polski (co przyniesie nieocenione korzyści, gdyż najbardziej niezwykła poezja naszego stulecia powstała w tym języku)…

— Josif Brodski (rosyjski poeta i eseista), Jak czytać książki

Niestety współczesna polszczyzna, szczególnie ta stosowana potocznie, często taka piękna już nie bywa. Nawet nie chodzi o powszedniość słów czy błahość tematów, pod których wpływem blaknie większość języków. W dobie globalizacji nagminnym jest wprowadzanie do swojej własnej mowy zapożyczeń (z języka angielskiego zazwyczaj).

Części z nich wręcz nie sposób zauważyć, jak na przykład: poprawnie pisze się z rzędu, a nie pod rząd (rusycyzm). Ale niektóre po prostu kłują w oczy, w tej chwili na myśl mi przychodzą: mega, super, ever, na maksa. Jednak to nie ich ewidentna i nie pasująca do reszty języka forma mnie niepokoi (choć to właśnie jej bardzo nie lubię), bardziej niebezpieczna jest warstwa semantyczna.

Trzy pierwsze służą zazwyczaj do pokazania, że coś nam się bardzo podobało: “ta książka jest mega“, “super film”, “najlepsze zdjęcie ever“; czwarte ma podobny charakter: “porusza mnie to na maksa“. W kwestii estetyki językowej są to takie małe koszmarki (przynajmniej dla mnie). Wszystkie te wyrażenia są bardzo pojemne znaczeniowo, zbyt pojemne. Efekt jest taki, że użycie jednego z nich w zupełności wystarcza do pokazania i uzasadnienia naszej opinii gloryfikującej daną kreację. Taka droga na skróty, po co wysilać się zbędnymi opisami, wystarczy powiedzieć “super film” i wszyscy wiedzą o co chodzi…

Po pierwsze, jest to prosta droga do uśmiercenia języka. Nie próbując precyzyjniej wyrażać swoich uczyć — nie używamy wielu słów czy wyrażeń, nie używając ich — zapominamy, a przez to język płowieje. Po drugie, wynikające poniekąd z pierwszego, nie wyrażając na co dzień swoich odczuć, zapominamy jak to robić. Potencjalnie konsekwencje mogą być być o wiele gorsze niż z początku się zdawało.

Nie piszę tego dlatego, że “ja mówię lepiej po polsku, i nie mogę już słuchać innych ludzi kaleczących ten piękny język”. W ostatnim czasie sam się łapałem w sytuacjach, gdy nic innego mi do głowy przychodziło poza fajny czy super. Nie zawsze jest to złe, bo trudno (przynajmniej dla mnie) po wyjściu z sali kinowej wygłaszać długie monologi komentujące przed chwilą obejrzany film — czasem warto przemyśleć to co się zobaczyło, zamiast mówić co ślina na język przyniesie. Ważne jest by nie poprzestawać na stwierdzeniu “najlepszy film ever“.

Poczucie estetyki jest kwestią subiektywną i niemierzalną, dlatego trudno wysnuć mi tu konkretny wniosek nie narzucając własnego zdania. Trzeba zwracać uwagę na to jak się mówi i co się mówi, żeby nie zatracić unikalnego charakteru swojego (w sensie osobistym i narodowym) języka. Pytanie, czy chcemy, żeby obcokrajowiec ucząc się języka polskiego poznawał takie wyrażenia jak “wkurzyło mnie to na maksa“. Ja bym chyba nie chciał.

«2011-02-19 20:53» «permlink» W kategoriach: , .

Komentarze [4]

  1. Jestem tego samego zdania! Niestety, coraz częściej słyszy/widzi się w mediach nadużywanie słów: “super, mega, fajnie”. Pamiętam do dziś wiszącą w sali od polskiego recenzję filmu “Quo Vadis” naszpikowaną wyrażeniami codziennego użytku, i zdziwiona zastanawiam się, kto ją właściwie tam powiesił (pewnie jakiś ignorant – od łac. ignorantia = niewiedza).

    Chociaż nie jest to jeszcze aż tak bardzo dla mnie drażniące (trudno posługiwać się tymi słowami w złym kontekście lub znaczeniu), a najbardziej śmieszy mnie używanie ‘bynajmniej’ zamiennie z ‘przynajmniej’, lub ‘podnieść morale grupy’ odnośnie moralności.

    Pozdrawiam i popieram dbałość o język.

    asada · 2799 dni temu

  2. Kuje ch***, a sam błędy produkuje.

    lkljl · 2450 dni temu

  3. Co do powyższego komentarza: chodzi oczywiście o wyrażenie o “kujących w oczy błędach”, zamiast “kłujących”. Z niewiadomego mi powodu słownik ortograficzny w przeglądarce Mozilli nie zna takiego słowa jak “kłujący” i uparcie poprawia go na “kujący”. Już drugi raz się na tym złapałem, w podobnych zresztą okolicznościach (tj. pisząc o właśnie “kłujących w oczy błędach”).

    TPhaster · 2033 dni temu

  4. Fajny wpis, pozdrawiam.

    Pawel · 1759 dni temu

Dodaj komentarz

Pomoc Textile

---
\/